Tragiczny wypadek, obrzydliwa manipulacja stacji TVN, lawina hejtu oraz cynizm i wyrachowanie lokalnych polityków Koalicji Obywatelskiej - oświadczenie burmistrza Andrzeja Hordyja
W styczniu 2024 r., na terenie Szkoły Podstawowej nr 4 z Oddziałami Integracyjnymi w Bielawie miał miejsce tragiczny wypadek, wskutek którego 8-letnia wówczas uczennica tej placówki poniosła bardzo duży uszczerbek na zdrowiu, który wymaga nieustannej, specjalistycznej opieki medycznej. Tuż po tym zdarzeniu społeczność SP 4, samorząd gminny oraz ludzie dobrej woli przeprowadzili wiele akcji, które miały na celu pomoc Laurze i jej najbliższym w zgromadzeniu niezbędnych do tego środków finansowych.
W tym czasie stacja TVN zupełnie nie interesowała się ani losami poszkodowanej w wypadku dziewczynki, ani jej rodziny. "Przebudzenie" nastąpiło dopiero po upływie 2 lat, tuż przed rozpoczęciem procesu sądowego, który ma rozstrzygnąć o odpowiedzialności i konsekwencjach tego tragicznego zdarzenia. Reporter programu "UWAGA!" uznał, że sprawa może wzbudzić zainteresowanie widzów. W związku z tym, realizując swój scenariusz, zaplanował on, że poprosi o wypowiedź m.in. organ prowadzący szkołę tj. burmistrza Bielawy.
Dlatego też 11.II.2026 r. redakcja TVN poprosiła mnie o udzielenie wywiadu. Nie wyraziłem na niego zgody, ponieważ przed sądem cywilnym od 2024 r. toczy się postępowanie o ustalenie odszkodowania pomiędzy rodzicami Laury a firmą ubezpieczeniową, w której polisę OC wykupioną miała sprawczyni wypadku. Firma ubezpieczeniowa próbuje włączyć do procesu Gminę Bielawa, dlatego uznaliśmy, że wszelkie moje wypowiedzi publiczne na ten temat, mogłyby wpłynąć niekorzystnie na proces sądowy, i to zarówno wobec rodziców Laury, jak i samorządu gminnego.
Mimo tego, następnego dnia, tuż po godz. 8.00, do sekretariatu Urzędu Miejskiego w Bielawie dosłownie wtargnęło 3 mężczyzn (tj. reporter, operator kamery i akustyk z mikrofonem) z żądaniem udzielenia wywiadu przez organ prowadzący SP 4. Panowie nie byli należycie przygotowani do zadania ponieważ, będąc w przekonaniu, że to burmistrz Bielawy, "zaatakowali" w pierwszej kolejności panią Sekretarz Gminy.
Kiedy pracownicy TVN dowiedzieli się, że od samego rana przebywam na spotkaniach roboczych w dzierżoniowskim magistracie i wrócę dopiero koło południa, postanowili na mnie poczekać na służbowym parkingu, znajdującym się za budynkiem Urzędu Miejskiego. Okazało się, że dziennikarze nadal nie ustalili jak wygląda włodarz Bielawy i kolejną ich "ofiarą" stał się mój zastępca, który udawał się na spotkanie do Dzierżoniowa, zaplanowane na godz. 12.00. Zamiar ten udaremnili pracownicy stacji telewizyjnej zastawiając bramę wyjazdową firmowym busem i żądając wywiadu przez uchyloną szybę samochodu. W trakcie rozmowy okazało się jednak, że przesłuchiwany, to ciągle nie ten, na którego był plan w scenariuszu reportera. Dlatego też zastępca został wypuszczony "na wolność".
Jak wiadomo do trzech razy sztuka, więc za trzecim razem tj. ok. godz. 12.20, kiedy wracałem z cyklu spotkań samorządowych, zostałem "napadnięty" na parkingu służbowym i bez pytania o zgodę, włączono zapis dźwięku i obrazu. Mocno poirytowany wcześniej opisanymi incydentami zapytałem przedstawicieli TVN cyt. "Gdzie byliście Państwo przez ostatnie 2 lata jak zbieraliśmy pieniądze dla Laury i organizowaliśmy hospicjum domowe. To co teraz robicie to nic innego jak bicie piany i odgrzewanie kotleta, które mają na celu wyłącznie zwiększenie oglądalności Państwa stacji."
Na te słowa dziennikarz, który na chwilę został "zamroczony", zapytał cyt. "Uważa Pan, że to jest odgrzewanie kotleta"
Więc odpowiedziałem cyt.
"Tak uważam".
Całe nagranie trwało ok. 20 minut. Zgodnie z prawem prasowym zażądałem autoryzacji wywiadu przed jego emisją. Fragmenty moich wypowiedzi, które planowano wykorzystać w reportażu, dotarły do mnie dopiero 16.II.2026 r. ok. godz. 10.00 tj. zaledwie na niespełna 10 godzin przed zapowiedzianą i mocno reklamowaną w stacji TVN emisją programu. Z przesłanego do akceptacji tekstu wynikało, że moja wypowiedź pozbawiona jest początkowej frazy, a zdanie złożone urwane zostało w połowie. Zażądałem więc aby po słowach "odgrzewanie kotleta", dopisać resztę zdania tj. "które ma na celu wyłącznie zwiększenie oglądalności Państwa stacji." Niestety w trakcie emisji programu okazało się, że nie dość, że redakcja TVN nie uwzględniła moich oczekiwań autoryzacyjnych, to na dodatek, na słowa o "odgrzewanym kotlecie" "nałożyła" wizerunek cierpiącej Laury, całkowicie zniekształcając intencję mojej wypowiedzi, która była wyrazem dezaprobaty wobec zachowania reporterów "UWAGI!", a nie wobec Laury.
Ta obrzydliwa telewizyjna manipulacja, która miała na celu zbudowanie czarnego PR wobec mojej osoby, uruchomiła lawinę hejtowych komentarzy pod moim adresem. Publikowano je nie tylko na stronie internetowej bezpośrednio pod reportażem, ale także na moim profilu publicznym fb i na wielu innych portalach. W ciągu 48 godzin od emisji programu mój funpage odwiedzono ponad 200.000 razy i pozostawiono na nim setki komentarzy. Mowa nienawiści przybierała różne formy:
1. Życzenie śmieci - "Utylizacja", "Do gazu", "Ukamienować" itd.
2. Bluźnierstwa - pozwolę sobie ich nie cytować
3. Życzenia pozbawienia pełnionej funkcji - "Referendum", "Abdykacja", "Odwołać", "Dymisja", "Taczki" itd.
4. Powierzchownej oceny mojej osoby jedynie na podstawie obejrzanego reportażu - "Wstyd", "Brak empatii", "Skandal", "Kompromitacja", "Hańba" itd.
W związku z powyższym, następnego dnia po emisji programu, przekazałem telefoniczną prośbę do jego autorów, aby udostępnili mi tzw. "surówkę" tj. pełne nagranie mojego wywiadu bez zabiegów montażowych. Planowałem wykorzystać ją do ochrony mojej i tak już znacznie nadwątlonej reputacji. Okazało się, że stacja nie udostępni mi tego materiału.
Dlatego też 18.II.2026 r. wystąpiłem z oficjalnym pismem przedprocesowym, w którym wezwałem TVN S.A. do:
- niezwłocznego zabezpieczenia w całości wszelkich materiałów źródłowych związanych z przygotowaniem przedmiotowego reportażu
- wyrażenia zgody na publikację udostępnionego nagrania
W dalszych krokach zamierzam skierować skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz dochodzić swoich roszczeń na drodze sądowej.
Swoją drogą mocno zastanawiające jest, że stacja telewizyjna, w której słowa "wolne media", "konstytucja", "demokracja" i "praworządność" odmieniane są przez wszystkie przypadki, pozwala sobie na emisję tak zmanipulowanego materiału, który w efekcie prowokuje do hejtu, z "życzeniami" śmierci włącznie. Manipulacja TVN spowodowała ogromną falę hejtu wobec mojej osoby. Przyznam, że w ciągu 25 lat pracy w samorządzie gminnym nie spotkałem się z tak ogromną przemocą słowną, agresywnymi wpisami i emocjonalną agresją. Jak widać hejt stał się narzędziem niszczenia ludzi, wizerunku, reputacji a nawet zdrowia psychicznego. Mój przykład pokazuje, że hejt stał się poważnym problemem społecznym. Niestety osoby stosujące hejt w internecie korzystają z pozornej anonimowości i pozwalają sobie na bezkarną, nienawistną retorykę, przyczyniając się tym do zwiększenia negatywnych postaw w społeczeństwie.
Dla porównania stacja TVP, która przez ostatnie lata, przez wielu demokratycznych polityków nazywana była "szczujnią", potrafiła zrobić materiał informacyjny o tym samym, ale w obiektywny i przede wszystkim niezmanipulowany sposób...
Co ciekawe, już następnego dnia po emisji zmanipulowanego materiału na mój temat w programie "UWAGA!", kiedy wokół mnie rozlała się potężna fala hejtu, do ofensywy przystąpili lokalni politycy Koalicji Obywatelskiej. Podjęli oni rozmowy z radnymi Rady Miejskiej w Bielawie, którzy reprezentują aż 3 komitety wyborcze i przesądzają o tzw. większości w trakcie głosowań. Ich zamiarem była zmiana na stanowisku Przewodniczącego oraz "odwrócenie większości", tak aby obecny burmistrz nie miał sprzymierzeńca w organie uchwałodawczym Gminy.
Zastanawiać może, czy ta ofensywa medialno polityczna stacji TVN i polityków KO jest całkowicie przypadkowa... Chcę wierzyć, że tak...Zauważyć proszę również, że na tej ludzkiej tragedii oglądalność buduje sobie stacja telewizyjna, hejterzy dają upust swojej życiowej frustracji i nienawiści, a lokalni politycy walczą o partykularne interesy swojej partii, a ja pytam: gdzie w tym wszystkim jest Laura???
Na zakończenie dodam, że od momentu objęcia funkcji burmistrza Bielawy, co miało miejsce 21.XI.2018 r., wspólnie z osobami, które współpracują ze mną na co dzień (w tym: obecni i byli radni, osoby które kandydowały ze mną w wyborach samorządowych oraz ludzie dobrej woli), organizujemy szereg akcji charytatywnych i pomagamy osobom potrzebującym.
W okresie ostatnich 7 lat działając pod hasłem "Fajnie jest pomagać" udało nam się przeprowadzić kilkanaście tego typu wydarzeń. Biorąc pod uwagę dość skromną zasobność portfeli Bielawian, zbiórki funduszy prowadzone są zaledwie 2 - 4 razy w ciągu roku, a niestety kolejka oczekujących na pomoc jest dość długa. Mimo tych ograniczeń w ciągu 2 lat od tragicznego w skutkach wypadku w SP 4 udało się przeprowadzić już 3 działania na rzecz Laury.
Mój osobisty udział w tych przedsięwzięciach sprowadza się do wykonywania głównie prac fizycznych w tym: przenoszenie cięższych pakunków, rozstawianie namiotów, sceny, przygotowanie techniczne imprez oraz sprzątanie. Czynności tych nie dokumentuję na zdjęciach i nie wrzucam w media społecznościowe, bo nie czuję potrzeby budowania swojego wizerunku na działaniach na rzecz osób potrzebujących. Pomagam z serca, bo fajnie jest pomagać.
Osoby, które na podstawie zmanipulowanego materiału telewizyjnego uznały, że jestem bezdusznym potworem i należy mnie unicestwić, zachęcam do podobnej aktywności charytatywnej. Myślę, że najszybszym i najprostszym sposobem rozpoczęcia tych działań będzie wykonanie przelewu na konto pomocowe Laury.
Oto ono: 16 1020 5226 0000 6602 0635 0765
W tytule przelewu dopisek: Laura Borkowska
Jeśli każda z 200.000 hejtujących mój profil fb osób przekaże na jej rzecz choćby 1 złotówkę, to z pewnością będzie to bardzo duża pomoc dla Laury i jej rodziny.
Jednocześnie chcę bardzo serdecznie podziękować, wszystkim osobom, które we mnie nie zwątpiły i przekazywały słowa wsparcia i otuchy. Nie po raz pierwszy przekonuję się, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
Deklaruję również, że zamierzam z pełnym zaangażowaniem nadal działać na rzecz Bielawian i naszej Małej Ojczyzny. Nie planuję również rezygnować z kontynuowania działalności społecznej i charytatywnej. Wiem też, że prawda obroni się sama.
***NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE I PUBLIKOWANIE FRAGMENTÓW PONIŻSZEJ WYPOWIEDZI, ALE ZGADZAM SIĘ NA UDOSTĘPNIENIE CAŁOŚCI PUBLIKACJI***